pieczonki

Jesień to czas najbardziej intensywnej pracy na działkach i w ogrodach. To czas ostatnich już zbiorów, ale przede wszystkim pora porządków. Grabimy liście i podnosimy owoce, które spadły z drzew. Podcinamy maliny, przekopujemy grządki i przygotowujemy ziemię na kolejny sezon. Jakie to szczęście, że jesień mamy w tym roku ciepłą – w takich warunkach obowiązek staje się wielką przyjemnością. Słońce świeci, możemy cały dzień spędzić na działce, powoli pracujemy a w międzyczasie wędzimy jeszcze sery i ryby. Obok wędzarki rozpalamy ognisko, ustawiamy kociołek i gotujemy pieczonki. Z wdzięcznością chylimy czoła sąsiadom z Górnego Śląska za przepis. Później znaleźliśmy również informacje, że danie pochodzi z terenów Beskidów lub Jury Krakowsko-Częstochowskiej, więc sami nie wiemy, czyjego jest ostatecznie autorstwa, ale jednego jesteśmy pewni – jest wyśmienite.

Pieczonki to rodzaj biesiadnej potrawy, która jest przyrządzana na palenisku w kociołku z pokrywką. Najczęściej znajdziemy w niej ziemniaki, kapustę, cebulę, boczek i kiełbasę. Nam przypadła do gustu w wersji z burakami. Dodaliśmy do niej mnóstwo ziół, które rosną u nas na działce – dały wspaniały aromat. Potrawa robi się sama przez 2-3 godziny nad żarem ogniska (to jest zawsze dla mnie dobry argument), a my w tym czasie możemy zająć się pozostałymi obowiązkami.

Już zrobiło sie chłodniej, zachodzi słońce. Przychodzi czas degustacji. Zajadamy danie ze smakiem, słychać co chwila głosy aprobaty. I tak sobie myślę, że jest nas na tej działce osiem osób i że panuje bardzo przyjemna atmosfera. Łączy nas to, że wszyscy mieszkamy we Wrocławiu, choć tylko połowa się tutaj urodziła. Pozostali przeprowadzili się na te ziemie z innych części Polski. Jedni za szkołą, drudzy za pracą, tak się po prostu życie ułożyło. I jemy sobie razem tę pieczonkę z kociołka. Dolny Śląsk był, jest i będzie tyglem kulturowym. Jest tu coś magicznego, co ludzi przyciąga. Choć może trudno nam dotrzeć do oryginalnych regionalnych receptur, to jednak wypadkowa powstała z przenikania kultur daje bardzo dobre rezultaty.

Pieczonki:

Ilość porcji: 10-12
Czas przygotowania: 2 godziny

bezglutenowe-bbez_laktozy-b

Składniki (na 7-litrowy kociołek):

700 g parzonego wędzonego boczku ze skórą
700 g kiełbasy
2 kg ziemniaków
1 główka białej kapusty
5 średnich cebul
8 marchewek
4 buraki
1 główka czosnku
dużo ziół, najlepiej świeżych (oregano, majeranek, tymianek, rozmaryn)
sól, pieprz wg uznania
smalec do posmarowania kociołka

Przygotowanie:

Jak na potrawę z kociołka przystało, najlepiej sprawdzą się miary na oko. Nam udało się zapisać dokładnie składniki i tak oto podana propozycja jest idealna na kociołek 7-litrowy.
Ziemniaki, buraki, marchewkę, czosnek i cebulę obieramy. Ziemniaki i buraki kroimy w dość duże kawałki, marchewkę, czosnek i kiełbasę w plasterki, z boczku odkrawamy skórę, a resztę kroimy w kostkę, cebulę w piórka. Kapustę szatkujemy, zostawiając kilka liści.
Kociołek smarujemy smalcem. Dno wykładamy skórką z boczku, a na nią dajemy liście kapusty. Układamy kolejno warstwy: ziemniaki, buraki, marchewkę, boczek, cebulę, czosnek, kiełbasę, siekaną kapustę. Warstwy oprószamy według własnego smaku solą, pieprzem i posiekanymi, świeżymi ziołami. Całość przykrywamy kapustą i nakładamy pokrywkę. Kociołek ustawiamy na palenisku z dużą ilością żaru. Pieczemy przez mniej więcej 2 godziny.

Autorzy przepisu i zdjęcia: Małgorzata i Adam Zabokrzyccy
trawkacytrynowa.pl