ciasto z kruszonka

Ciasto, które było jednym z największych przysmaków w dawnym Wrocławiu. Inaczej zwane kołoczem, Straselkucha lub Streuselkuchen, pojawiało się na stołach zwykłych mieszczan, jak i królewskich czy cesarskich.

Ciasto drożdżowe z cynamonową kruszonką:

Czas przygotowania: 3 godziny
Liczba porcji: blacha ok 30×40 cm

Składniki:

ok. 400 g mąki pszennej luksusowej
¾ szklanki mleka
4 żółtka
40 g drożdży
½ szklanki cukru
125 g masła
szczypta soli

Kruszonka:

100 g mąki pszennej
100 g zimnego masła
50 g cukru pudru
2 łyżeczki cynamonu

Przygotowanie:

Przygotowujemy rozczyn (składniki odmierzamy z tych przygotowanych na ciasto): drożdże rozpuszczamy w niewielkiej ilości ciepłego mleka z łyżeczką mąki i łyżeczką cukru. Odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. W czasie, kiedy rozczyn rośnie, topimy masło i zostawiamy je do przestygnięcia.
Do gotowego rozczynu dodajemy cukier, żółtka, sól i pozostałe mleko oraz przesianą mąkę (ilość mąki jest orientacyjna – mówi się, że dodajemy tyle, ile ciasto „zabierze”, czyli aż będzie z niego można wyrobić odstającą od ręki kulę). Całość wyrabiamy rękami, aż połączy się w gładką masę (ok. 5 minut). Następnie stopniowo dodajemy roztopione masło i dalej wyrabiamy, aż tłuszcz się wchłonie, a ciasto będzie gładkie i błyszczące. Gotowe ciasto wstawiamy do oprószonej mąką miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia.
Kiedy ciasto rośnie, przygotowujemy kruszonkę. Wszystkie składniki wrzucamy do miski i ugniatamy rękoma, aż masło zrobi się miękkie i da się formować. Najlepiej ulepić jak największą kulę, którą potem rozdrabniamy palcami na mniejsze kawałeczki.
Wyrośnięte ciasto przekładamy do wysmarowanej masłem lub margaryną formy i rozciągamy je po całym dnie, aż się dopasuje. Wierzch gęsto posypujemy kruszonką. Zostawiamy jeszcze na chwilę do wyrośnięcia i nastawiamy piekarnik na 160°C.
Pieczemy ok. 50 – 60 minut. Mniej więcej w połowie pieczenia zwiększamy temperaturę do 180°C.

Przepis i zdjęcia: Żaneta Hajnowska – cupcakefactory.pl

Przepis pochodzi z 8. numeru magazynu KOCIOŁ.